Black Messiah – „The Final Journey” – ponton z viking metalem

Black_Messiah_band

Przyznam, że po ostatnich power metalowych płytach, z których wrażenia spisywałem mając mniejszą lub większą przyjemność, przyszła mi ochota na coś osadzonego w tematyce mitów, legend i dawnych bogów. W sukurs przyszedł jak zawsze niezawodny rynek niemiecki. Black Messiah powstał na początku lat dziewięćdziesiątych, a wydana właśnie płyta „The Final Journey” jest ich piątym, pełnowymiarowym dokonaniem. Styl grupy określa się jako połączenie viking, black i pagan metalu, a wszystko wsparte dodatkowo folkiem. Od nawiązań do power metalu też wcale nie uciekają. Spora mieszanka ale czy wybuchowa?

Płytę otwiera „Windloni” gdzie z miejsca atakuje nas pełen patosu, podniosłości i symfonicznego rozmachu wstęp ale chwilę potem perkusja zaczyna pracować z mocą młota pneumatycznego, gitary sieką melodyjnymi riffami, a wokalista zdziera gardło w języku niemieckim. Dopełnieniem są odgłosy szalejącej wichury i trzaski, jak zobaczyłem w teledysku – piorunów, bo wcześniej chodziły mi po głowie wystrzały. Poczułem się trochę zawiedziony, chciałem magii i klimatu, a to tylko galopujący kawałek z oczywistą melodyjką. Obdarty z całego metalowego instrumentarium równie dobrze mógłby robić za piosenkę pop. Jeszcze gorzej zrobiło się wraz z „Der Ring Mit Dem Kreuz”. Skrzypce, gitary i cepelia pełną parą, a do tego gitarowe solo z karabinową perkusją. Jeżeli o Wikingów w tym chodzi, to chyba tylko przebierańców. W trzecim utworze, „To Become A Man” następuje zmiana komunikowania się ze słuchaczem i przechodzimy na język angielski ale niestety, pan stojący za mikrofonem zaczyna mnie już poważnie irytować. Przez cały czas „wyszczekuje” słowa w taki sam sposób, mający mało wspólnego z tworzeniem jakiegokolwiek klimatu. „Into The Unfathomed Tower”” jest coverem/trybutem Candlemass, jak gdyby zespół sam doszedł do wniosku, że wokalista powinien sobie odpocząć i przestać wkurzać. Królują tutaj skrzypce, które zastępują grające w oryginale gitary. „Feld Der Ehre” i „Lindsfarne” niczym szczególnym sobie nie zasłużyły na wyróżnienie, eksploatując opisywane wcześniej patenty do granic możliwości i po kilku przesłuchaniach zlewając się w jedną wielką stłuczkę. Druga połowa płyty to czteroczęściowa „The Naglfar Saga”. Pierwsza część, zbudowana w formie opowieści z narratorem, delikatną gitarą, skrzypcami i bez kawalerii wyróżnia się na plus mimo, że wcale jakaś wybitna nie jest. Części, druga, trzecia i czwarta to powrót do łojenia ale od wcześniejszych dynamicznych kompozycji odróżnia je urozmaicenie wokalne bowiem głosy są już dwa i większa ilustracyjność. Uratować tej płyty i tak już nie było szans.

Czy da się powiedzieć coś dobrego o „The Final Journey” i Black Messiah? Mogę oczywiście napisać, że to solidne, niemieckie rzemiosło. Sprawna produkcja studyjna, ilość melodyjności wyważona z ilością ostrości tak aby zjednać sobie jak największe grono słuchaczy. Traci na tym wyrazistość i własny styl, a grupa dokłada swoją cegiełkę do całego grona grajków, którzy próbują podpinać się po jakiś nurt. Nic nowego, eksploatacja sprawdzonych zagrań. Wystarczy zestawić ze sobą ostatnie dzieło Wikingów z Einherjer i „The Final Journey” Black Messiah aby wyraźnie wyszły słabości i miałkość tej płyty. Najwyraźniej Niemcy doszli do wniosku, że wystarczą łatwe melodie, folkowe zagrywki i duża ilość galopującej kawalerii aby sięgnąć po laury. Nie wystarczą, trzeba mieć wizję i pasję, a tego moim zdaniem zabrakło. W efekcie otrzymaliśmy płytę której słucha się tak jak kiedyś smakowały wyroby czekolado podobne. Jeśli chodzi o viking metal to chyba jednak następne kontakty z gatunkiem ograniczę do spadkobierców wikingów ze Skandynawii, a wyroby „wikingopodobne” zostawię germańskim słuchaczom.
3/10

Black Messiah – „The Final Journey”
Luty 2012
Wydawca: AFM Records
Lista utworów:
1. Windloni 
2. Der Ring mit dem Kreuz 
3. To Become a Man 
4. Into the Unfathomed Tower (A Tribute to Candlemass) 
5. Feld der Ehre 
6. Lindisfarne  
7. The Naglfar Saga : Prologue – the Final Journey 
8. The Naglfar Saga : Mother Hel 
9. The Naglfar Saga : on Board 
10. The Naglfar Saga : Sailing into Eternity

DeWu