Blind Guardian – „Memories Of A Time To Come” – składanka klasyków power metalu

Blind Guardian

Każdemu trafiają się lepsze i gorsze okresy w życiu, a wystarczy dołożyć stres, długotrwały brak słońca i powracające okresy zniechęcenia aby zrobiło się dramatycznie. Nawet wydobycie z siebie jednego słowa boli. Pamiętam jednak, że już grecki filozof Pitagoras polecał muzykę jako środek uzdrawiający chociaż zapewne nie miał na myśli grupy Blind Guardian. Lepsi ode mnie pisali o muzyce w formie terapii więc nic nowego w tej dziedzinie nie wymyślę, a jeszcze lepsi zapewne będą pisać. Dokładam wobec tego własną cegiełkę do tej budowli z nadzieją, że przełamię złe czary. Wypadło na Blind Guardian i ich ostatnie wydawnictwo „Memories Of A Time To Come”.

„Memories Of A Time To Come” jest starannym wyborem nagrań jakich niemieccy power metalowcy dokonali w latach 1987-2011, a album ukazał się w dwóch wersjach – dwupłytowej lub limitowanej trzy płytowej z utworami nagranymi jako demo „Lucifer’s Heritage”. Nas interesuje wersja dwupłytowa, bo tylko tej miałem okazję słuchać. Co skłoniło klasyków power metalu do stworzenia takiej składanki? Podejrzewam, że po pierwsze – wytwórnia płytowa, a drugim nie mniej ważnym czynnikiem jest dwudziestopięciolecie działalności zespołu. Sporo czasu już upłynęło od założenia grupy w 1984 roku. Zapewne komuś nie będą zgadzać się cyfry ale spieszę z podpowiedzią. Znany nam dziś szyld Blind Guardian powstał nieco później, a panowie występowali pod innymi nazwami. Jak wspomniałem, zespoły tworzą zwykle składanki swoich najsławniejszych kompozycji pod naciskiem wytwórni płytowych i często nie są to najlepsze płyty, a w przypadku Blind Guardian obawiałem się również wyrwania poszczególnych numerów z całości jaką tworzyły z innymi kompozycjami na wcześniejszych albumach. Blind Guardian podszedł jednak do tego wydawnictwa całkiem poważnie i nie potraktował go tylko do odcinania kuponów od zdobytej sławy. Nikt ze słuchaczy nie powie, że sprzedano mu dwa razy to samo bowiem utwory zostały poddane remixom, a kika z nich nagranych zupełnie od nowa. Muzycy wspominali również w wywiadach, że w nowych aranżacjach sami odkrywali swoje stare kompozycje. Blind Guardian to dzisiaj klasyka power metalu i jedna z grup, które tworzyły jego podwaliny, a że nadal istnieje to wszystko wskazuje na to, że ma się dobrze. Pora wyruszyć z nimi w przeszłość za pomocą kompozycji jakie dla nas wybrali.

Te kilka zdań fani twórczości Blind Guardian mogą sobie spokojnie pominąć bo nic nowego o znanych od lat utworach nie napiszę. Jest melodyjnie, galopująco i patetycznie. Przyznaję, że nie siedziałem z każdym utworem jaki znalazł się na „Memories Of A Time To Come” i nie dokonywałem porównań ze dawnymi wersjami. Chciałem poczuć się jak słuchacz, który pierwszy raz trafia na płytę z napisem Blind Guardian. Wiedziałem oczywiście czego się spodziewać i dokładnie to dostałem. Precyzyjne, rozbudowane kompozycje, gdzie heavy metal przetykany jest momentami folku, a wszystko obudowane chóralnymi śpiewami, wysokimi partiami wokalisty i melodiami, które chwilami ociekają lukrem. Kawaleryjskich szarż gitar i karabinowych przejść perkusji nie brakuje, a gitarowe sola atakują równie często. Już w połowie pierwszej płyty zrozumiała staje się atencja jaką fani darzą zespół. Umiejętnie skonstruowane utwory nie nudzą, a kiedy już wydaje nam się, że słyszeliśmy wszystko potrafią zaskoczyć kolejną ciekawą zagrywką. Pamiętajmy też, że te utwory często mają wiele lat, a nadal znakomicie się sprawdzają i podejrzewam, że na koncertach porywają do radosnego machania głową oraz szaleńczych podskoków. Nie da się usiedzieć spokojnie podczas takiego „Traveler In Time”, a przy „The Last Candle” aż chciałoby się opuścić przyłbicę, pochylić kopię i pogalopować na wraże szeregi. Gdy przyjdzie nam w boju paść jest przecież „Valhalla”, miejsce odpoczynku wojowników i oczekiwania na ostateczną bitwę. Na płytę trafił również „The Bard’s Song”, numer zawsze oczekiwany podczas występów na żywo. Mimo całego metalowego sztafażu Blind Guardian ma w sobie ducha dawnych bardów. Teksty fantasy, smoki, rycerze, magia – można uśmiechnąć się z lekką nutą powątpiewania, a tymczasem Blind Guardian wychodzi zwycięsko w tym starciu, są autentyczni w tym co robią. Nie mam poczucia silenia się, a pasję po prostu czuć.

Ocenianie składanek jest niewdzięcznym zajęciem. Wspomniałem, że utwory są wyrwane z różnych płyt, powstawały w różnych latach i zestawianie „the best of” do najłatwiejszych nie należy, o zachowaniu jakiegoś ciągu narracji nie wspominając. Ocena wystawiona temu wydawnictwu jest tylko dla tych, którzy z grupą być może zapoznają się poprzez ten zestaw. To całkiem udany zbiór, a do tego udało się nie wpakować na niego, żadnej ckliwej ballady rodem z festiwalu mimo, że wolniejszych momentów wcale nie brakuje. Blind Guardian słodzi umiejętnie, a „Memories Of A Time To Come” udowadnia, że sława jaką zdobyli w power metalowym świecie w pełni im się należy. Czekam na nowe wydawnictwo z premierowym materiałem. Baterie podładowane, topór zaostrzony… szarża!!!

8,5/10

Blind Guardian – „Memories Of A Time To Come”
Styczeń 2012
Wytwórnia: Nuclear Blast
CD 1

1. Imaginations from the Other Side (Remix 2011)
2. Nightfall (Remix 2011)
3. Ride Into Obession (Remix 2011)
4. Somewhere Far Beyond (Remix 2011)
5. Majesty (Remix 2011)
6. Traveler in Time (Remix 2011)
7. Follow the Blind (Remix 2011)
8. The Last Candle (Remix 2011)

CD 2

1. Sacred Worlds (Original Version)
2. This Will Never End (Remix 2011)
3. Valhalla (New Recording 2011)
4. Bright Eyes (Remix 2011)
5. Mirror Mirror (Remix 2011)
6. The Bard’s Song (In the Forest) (New Recording 2011)
7. The Bard’s Song (The Hobbit) (New Recording 2011)
8. And Then There Was Silence (New Recording 2011)

DeWu