Bloodbound – „Unholy Cross” – galopująca fascynacja klasyką.

bloodbound_band

Szwedzki Bloodbound szanuje i lubi klasykę co słychać wyraźnie na ich ostatniej płycie. Fani Iron Maiden bez kłopotów znajdą liczne znaki równości pomiędzy zespołami ale czy im się to spodoba trudno powiedzieć. Są również fragmenty w których wychodzi miłość do Helloween. Jeżeli dla kogoś przygoda z metalowa muzyką skończyła się w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku może pomyśleć, że nic na tej scenie nie ulega zmianom, a jeśli do tego uważa, że wszystkie grupy black, doom, pagan czy sludge to nawet nie jest muzyka, powinien czym prędzej popędzić do sklepu i nabyć sobie „Unholy Cross” na własność.

Współpraca Bloodbound i Urbana Breeda po raz kolejny została zakończona i zespól zmuszony był poszukać nowego wokalisty, którym został Patrik Johansson. Jego uwielbienie dla Bruce Dickinsona jest trudne do podważenia. Otrzymujemy więc płytę tak silnie osadzoną w patentach Maidenów i Helloween, że chwilami można mieć kłopoty z odróżnieniem kto tak pięknie gra. Nawet okładka utrzymana została w stylistyce znanej z wymienionych grup. O ile jednak Eddie dostał się już do kanonu popkultury, o tyle maszkaron z „Unholy Cross” ugrzązł odnóżami w ziemi i ciężko będzie mu się wykopać. Napisze może od razu i wyraźnie. To nie jest zła płyta!

Rozpoczyna ją utwór „Moria” i niechętnie słucham go od początku do końca. Nic w tym kawałku poza podniosłym chórkiem ze wstępu mnie nie przekonuje. Średnie tempo i delikatny galop nie porywają. Wokalnie też zabrakło poweru. Wygląda na to, że zespół nie ma przekonania żeby solidnie przyłożyć i gra jak na rozgrzewce. Bardzo dobrze jest natomiast w drugim numerze. „Drop The Bomb”, to zdecydowanie najlepszy dla mnie utwór na płycie. Pomijając że wokalnie znów ta sama maniera na Dickinsona, a tempo nadal średnie, to ma w sobie sporą dawkę mocy, prostego ale pomysłowego łojenia, a do tego niezłe, odpowiednio podniosłe refreny. Nieźle jest również w „Reflections Of Evil” gdzie panowie postanowili odrobinę przyśpieszyć. Odrobinę, żeby było jasne. Maiden pobrzmiewa wyraźnie, a w refrenie nawet pogalopowali w wyższe rojny. Miałem nadzieję napisać po kilka zdań o „In For The Kill” lub „Together We Fight” ale w związku z tym, że nadal mamy średnie tempa, troszkę galopad, poprawne solówki i Bruca… przepraszam, Patrika, tak to sobie gra. Ani mi przeszkadza, ani nie porywa. Ma momenty ale za mało abym chciał często wracać. Przy „The Darkside Of Life” nie będę się powtarzać, zwłaszcza, że jakoś szczególnie nie daje się odróżnić od poprzednio wymienionych. „Brothers Of War” to ballada. Można się tylko pomylić czyja, albowiem „copy-paste” Helloween wraźne. „Message From Hell” ma zaletę. Trwa tylko trzy minuty trzydzieści sekund i jest galopujące. Kończący płytę, a zarazem tytułowy – „Unholly Cross” ma w początkowej części mocno cięte gitary, które nawet ciekawie brzmią. Gdyby dodać mocy to nawet Rammstein’owo, ale już minutę potem wraca znane z innych utworów średnie tempo, charakterystyczny wokal i odrobina patosu.

Problemem Bloodbound jest brak własnych, intrygujących pomysłów. Grają sprawnie, wokalista ma dobry i czysty głos, brzmienie może zbyt sterylne, a jako całość nie przekonują. Oprócz wspomnianego wyżej „Drop The Bomb” nie jestem w stanie zapamiętać żadnego innego utworu. I to jest główny zarzut dla tego wydawnictwa. Wybierając się do sklepu i stając przy półce z metalem, z której spoglądać będą na nas różne maszkarony, uzupełnimy pewnie dyskografię Maidenów niż zaryzykujemy kontakt z Bloodbound. Muzycznie zespół jest w porządku, jednak brak własnego charakterystycznego elementu skazuje go na miejsce w ogonie metalowego światka. Ogon i owszem, gruby, długi i strach pomyśleć, że jeżeli reszta ciała tego monstrum nie ulegnie rozbudowaniu to maszkaron w żaden sposób nie poleci i zdechnie. Nadal uważam, że to nie jest zła płyta ale niestety tylko do ograniczonego użycia.

5,5/10

 

Bloodbound – „Unholy Cross”
marzec 2011
Wydawca: AFM Records

Utwory:
1. Moria
2. Drop the Bomb
3. The Ones We Left Behind
4. Reflections of Evil
5. In for the Kill
6. Together We Fight
7. The Dark Side of Life
8. Brothers of War
9. Message from Hell
10. In the Dead of Night
11. Unholy Cross

DeWu