Dawn of Destiny – „Praying to the World” – pułapki profesjonalizmu.

Dawn of Destiny

Zespół Dawn of Destiny został powołany do życia w 2005 roku w niemieckim Bochum, a „Praying to the World” jest ich czwartą płytową wypowiedzią. Grupa śmiało czerpie z takich gatunków jak metal gotycki czy symfoniczny ale potrafi też grzmotnąć ostrzej. Nad  całością unosi się jednak power metalowa, niemiecka precyzja i momentami niestety za duże naładowanie „festyniarskimi” melodyjkami wyśpiewanymi słodko przez Jeanette Scherff, która stanowisko za mikrofonem objęła w 2010 roku. „Praying to the World” to długa płyta i zastanawiam się czy wyszło to zespołowi na dobre ale zacznijmy najlepiej od początku.

„My Life Lies in Ruins”, pierwszy utwór na płycie to początkowo prawdziwa petarda. Rozpędzony, pełny ostrych gitar, drapieżnych chórków i kojących klawiszy. Nieco psują taki fajny numer nadmiernie słodkie refreny ale i tak można spokojnie „My Life Lies in Ruins” zapisać zespołowi na plus. „The Right Path” zbliża grupę niebezpiecznie blisko naśladowców Nightwish czy pozostałych potęg symfonicznego metalu. Nie ratuje utworu zestawienie ciepłego śpiewu i „straszliwych” growli, a cały numer jest rozlazły i nudny. Przy „Miracles” poczujecie się już całkiem jak na festynie z okazji dni miasta. Koszmarek do którego warto mieć pod ręką foliowe torebki. „Misunderstood” też może odrzucić, chyba, że słuchacz lubi ballady gdzie jest słodko i wolno, na przemian z częścią ostrzejszą. Patent znany od wielu lat i rzadko udaje się wykrzesać z niego coś interesującego. Z lubością stosowany przez niektórych metalowców, zwykle na ich zgubę i zaliczenie do pudli. „Place of Mercy”, „Promised Land” czy „My Four Walls” to chyba bardziej reprezentatywne dla grupy Dawn of Destiny kompozycje. Jest mieszanie wokali, częste symfoniczne rozbuchanie, melodyjne fragmenty, a także momentami naprawdę fajne gitary tylko czy w zalewie podobnych i równie profesjonalnych bandów to wystarczy? Pod koniec krążka pojawia się rozbudowany i mocno zróżnicowany, zarówno w tempach jak i melodiach „Praying to the World”. Dawn of Destiny wspięli się tutaj na wyżyny swoich umiejętności i gdyby takich kompozycji było więcej to pięknie, niestety za często serwują jednak muzykę słabszej jakości.
 
Zespół Dawn of Destiny tworzą profesjonalni muzycy, mający umiejętności jak i doświadczenie i pomimo tych wszystkich zalet montują wydawnictwo przeciętne, podobne do wielu innych, pozbawione indywidualnego piętna czy też odrobiny szaleństwa. „Praying to the World” nie zaprowadzi Dawn of Destiny na szczyty popularności, sławy i uznania nawet jeżeli zbiera pochlebne recenzje od zaprzyjaźnionych dziennikarzy. Nie zaprowadzi ponieważ nie stanowi żadnej nowej jakości, nie ma nic czego byśmy nie słyszeli wcześniej, a do tego nie ma również charyzmatycznych, porywających muzyków i wokalistki. To po prostu kolejny solidny, niemiecki zespół łączący modny metal symfoniczny z power metalem i mającymi wpadać łatwo w ucho melodyjkami. Nie przekonali mnie.

5/10

 

Dawn of Destiny – „Praying to the World”
Maj 2012
Wytwórnia: Phonotraxx Publishing

Utwory:
1. „My Life Lies in Ruins”  
2. „The Right Path” 
3. „Miracles”  
4. „Place of Mercy”  
5. „Misunderstood”  
6. „Promised Land”  
7. „Another Plain” 
8. „My Four Walls”
9. „Beast Human”  
10. „Bleeding Me”  
11. „One Last Word” 
12. „This Aching Heart”
13. „Praying to the World”  
14. „In another time”
15. „Different world”