Edguy – „Age Of The Joker” – power metalowy Robin Hood!

Edguy_band

Niemiecki Edguy istnieje od 1992 roku lecz na sławę i apanaże musieli sporo poczekać. Przez ten czas szlifowali umiejętności i obycie sceniczne co w 2001 roku zaowocowało albumem „Mandrake”, przełomowym w historii grupy. Nadeszła sława i zastała gotowy na nią zespół. Z ustaloną pozycją grupa co dwa, trzy lata raczy swoich fanów kolejnym albumem. Z pewną pozycją frontman Edguy, Tobias Sammet mógł pozwolić sobie na poboczny projekt pod znaną słuchaczom nazwą Avantasia.

Mamy sierpień 2011 i otrzymujemy kolejne, power metalowe dzieło spod szyldu Edguy. Nie brakuje na nim wpływów Iron Maiden czy Deep Purple, od coverów wymienionych gigantów Edguy zaczynał swoją karierę. Po pierwszym i dość pobieżnym zapoznaniu się z „Age Of The Joker” pomyślałem… no tak, galopowania nie brakuje. Po drugim zacząłem wybierać utwory, a po trzecim powstał ten tekst. Zaczynają od kawałka o wzbudzającym moją sympatię tytule „Robin Hood”. Grupa pozwoliła sobie na fantastyczne organy we wstępie nim pogalopowała przez Sherwood. Jedynie refren, ze swoją podniosłością i festiwalowym zacięciem nie do końca był w stanie przekonać mnie do kompozycji. Za hammondy i ponad osiem minut zróżnicowanego grania plus. „Nobody’s Hero” i „Rock Of Cashel” niestety nie są szczególnie ciekawe. Ot, znane i ograne numery z elementami wymienionych wcześniej grup, plus oczywiście powerowe gonitwy na gitarach. Końcówka „Rock Of Cashel” zaskakuje natomiast bardzo sympatycznymi folkowymi nutami. „Pandora’s Box” była tym numerem który chwycił z miejsca za gardło i nie puszczał. Sporo amerykańskich dźwięków, momenty balladowe i bardzo sympatyczna gitarowa zagrywka. Jedyne co psuje świetne wrażenie to momenty gdy Edguy wędruje na festiwalowe mielizny w podniosłych refrenach. Na koncertach zapewne furorę zrobi dynamiczny „Breathe”. Ciężki „Faces In The Darkness” z licznymi zmianami tempa również wypada dobrze i wygląda na to, że kiedy Edguy zapomina o obowiązkowych galopach jest lepiej. Kończące „Age Of The Joker”, „Every Night Without YYou” jako żywo przypomniało mi ckliwe wyciskacze łez produkowane przez Scorpions i niestety, mimo nadbudowy z orkiestrowymi fragmentami wypada tandetnie.

Nowe wydawnictwo Edguy pewnie nie zawiedzie wiernych fanów zespołu, ja natomiast odczuwam lekki niedosyt bo są na tej płycie numery naprawdę dobre lecz przeplata je zbyt wiele przewidywalnych, power metalowych średniaków. „Age Of The Joker” w moim odczuciu żadnego przełomu w karierze zespołu nie zrobi ale kilka utworów może się się podobać. Folkowe wstawki i klasyczne organy na plus, natomiast na minus wypadają festiwalowe refreny, chwile rozdęcia i pompatyczności oraz finałowa ballada. Dla wiernych fanów istnieje możliwość zakupu specjalnej edycji, która liczy sobie o sześć numerów więcej. Chyba się nie porwę na to szaleństwo.

7/10


Edguy – „Age Of The Joker”
Sierpień 2011
Wytwórnia: Nuclear Blast

01.”Robin Hood”
02.”Nobody’s Hero”
03.”Rock of Cashel”
04.”Pandora’s Box”
05.”Breathe”
06.”Two Out of Seven”
07.”Faces in the Darkness”
08.”The Arcane Guild”
09.”Fire on the Downline”
10.”Behind the Gates to Midnight World”
11.”Every Night Without you”

DeWu