Einherjer – „Norron Kraft” – zaskakujący najazd metalowych Wikingów.

Einherjer

Po rozpędzonych japońskich metalowcach postanowiłem przenieść się do Skandynawii i zasmakować nieco innych dźwięków, a że wikingowie często proponują muzykę niezwykłą i pasjonującą zapraszam do lektury recenzji traktującej o najnowszym dziele Einherjer, grupy która jak feniks powstała ponownie i zaoferowała słuchaczom nowe dokonanie pod tytułem „Norron Kraft”. Od wydania w 2003 roku płyty „Blot” minęło juz sporo czasu podczas których Einherjer zwyczajnie nie istniał i do 2008 roku nic nie wskazywało na to, że ma zamiar się reaktywować. „Norron Kraft” był dla mnie w związku z tym pewnym zaskoczeniem bo najzwyczajniej o grupie zapomniałem, a dodając do tego niezbyt udany „Blot”, właściwie spisałem ich na straty. Każdy ma prawo się pomylić i dostać obuszkiem po łbie za swoje chwile zwątpienia.

„Norron Kraft” to  tylko sześć utworów ale już numer otwierający od którego album otrzymał tytuł trwa ponad dwanaście minut. I to jakich minut! Jest ciężki gitarowy sound w którym mieszają się najlepsze dokonania kilku metalowych szkół, fragmenty z chórami, podniosła atmosfera, mgliste wybrzeża, zimny wiatr, solidny i ostry wokal oraz folkowe wstawki. Bez obaw, to folk na poważnie, który unika mielizn obciachu pojawiających się czasem u innych wykonawców na zasadzie melodyjnej wstawki podnoszącej sprzedaż. Einherjer potrafi ze smakiem wyważyć proporcje. „Norron Kraft” to jeden z najlepszych wiking metalowych numerów jakie miałem okazję słyszeć w tym roku. „Naglfar” sprawił, że dostałem obuszkiem topora z drugiej strony. Cięte gitary, miarowa perkusja i atmosfera najazdu na śpiącą wioskę. Cud, miód i posoka, a wszystko zalewają mroźne morskie fale. „Alu Alu Laukar” to już szaleńcza zabawa wojowników. Niesamowite wielogłosy w tle i ryczący wokalista. Przepraszam, czy są na tej płycie słabe momenty? Chyba nie bowiem „Varden Brenne” kopie równo mocno, a „Atter Pa Malmtings Blodige Voll” to jak odkrycie worka złota w zdemolowanym skarbcu. Wydawnictwo kończy ballada pod stosownym tytułem „Balladen Om Bifrost”. Bez obaw, jeżeli ktoś spodziewał się klasycznej metalowej ballady z obowiązkowymi łzawymi wstawkami to niech szybko pakuje bagaże i ucieka w las zanim nadejdą wikingowie z Einherjer.

Musze przyznać, że Einherjer udało się zaskoczyć mnie całkowicie. Po przesłuchaniu wielu płyt określanych mianem wiking metalu człowiek oczekuje kolejnej powtórki z rozrywki, a tymczasem dostaje kufel mocnego “ale” i bezkompromisowość. Grupa całkowicie podarowała sobie ściganie się o względy słuchaczy, którym konkurencja serwuje coraz więcej cepelii i radosnych melodyjek. „Norron Kraft” jest surowe jak wody północy, a przy tym brzmi potężnie. Ogromny plus za realizację. Nie ma żadnych zbędnych dźwięków, ozdobników i ornamentów. Wyraźnie widać, że lata przerwy wywołały u muzyków głód wspólnego tworzenia bo z pewnością nie sięgną tym albumem po komercyjne laury. Na kontach też nie urosną im niebotyczne kwoty, a szkoda bo za to co zrobili na „Norron Kraft” należy im się to bez dwóch zdań. Gdy przyjdzie czas na podsumowanie płytowe 2011 to Einherjer już wskoczył do mojej prywatnej dychy roku!

9,5/10


Einherjer – „Norron Kraft”
Wrzesień 2011
Wydawca: Indie Recordings

Utwory:
01. Norron Kraft 
02. Naglfar 
03. Alu Alu Laukar 
04. Varden Brenne 
05. Malmting 
06. Balladen om Bifrost

DeWu