Elvenking – „Era” – włoski power, folk metal

Elvenking

Włosi z grupy Elvenking, która wydała właśnie swój siódmy studyjny album pod tytułem „Era”, od lat plądrują folkowe i power metalowe poletko. Nigdy jakoś specjalnie nie udało im się mnie do siebie przekonać ale faktem jest, że zwolenników mają pewnie równie wielu co przeciwników. Do współpracy przy najnowszej płycie zaprosili rzeszę gości, a z materiałem udali się do Helsinek gdzie przy pomocy Nino Laurenne (pracował z Elvenking przy ich „The Winter Wake” (2006 r.) i „The Scythe” (2007 r.) nagrali „Erę”. Lista zaproszonego towarzystwa prezentuje się imponująco. Z Elvenking na płycie „Era” zagrali: Jon Oliva (Savatage), Alessandro Conti (Rhapsody), Maurizio Cardullo (Folkstone),Teemu Mantysaari (Wintersun), Marco Sandron (Eden’s Curse) i Giordana Gisamano (Insanity Fair). Jak wypadła ta współpraca? Przyznam, że nadal nie wiem jak bardzo jestem na tak, a jak bardzo na nie.

Zaczyna się od razu galopem w „The Loser”. Bez „obcyndalania” i jakiegoś smętnego intro trzaskają riffy, sosik z brzmiących ludowo melodyjek nie przeszkadza, a nawet wpada w ucho, zbiorowe zaśpiewy zachęcają do darcia mordy i wypada przyznać, że to udana kompozycja. Nie żadne mistrzostwo świata ale numer, którego można sobie posłuchać bez lukru na zębach. Warto też zauważyć, że proporcja folk – power jest zdecydowanie na rzecz tego drugiego członu. „I Am The Monster” już mnie tak nie pieści bo i tempo siadło na bliższe klasycznego, a do tego wsadzili w dalsze tło pianinko i o dwie łyżki cukru za dużo w refrenach się sypnęło. Ruszyło mnie dopiero przy całkiem folkowym „A Song For The People”. O gitarach i perkusji wypada zapomnieć, bo to krótka, melodyjna folkowa śpiewka. Taka do skakania przez ognisko i na spotkanie miłośników pogaństwa. Robin Hood tez pewnie nie pogardzi imprezą, a jak dołożyć bekę piwa to pewnie i zatwardziali metalowcy pomachają głowami. Sympatyczny i krótki przerywnik. Przy „Through Wolf’s Eyes” ponownie nabrali podniosłości i mocy. Melodyjka kojąca, wokal stylowy i z odpowiednią chrypką pasuje całkiem udatnie. Można się pobujać rytmicznie, a i pośpiewać też się da. W „Walking Dead” Elvenking ponownie szarżuje podkręcając tempo. Mam nadzieję, że do tego rytmu żadni umarli biegać nie zdołają bo będzie naprawdę groźnie. Coś o balladach? Jest taka („Forget-Me-Not”) i kojarzy mi się z choinką, cukierkami, a i renifery skubiące bakalie spokojnie da się odnaleźć. W okresie grudnia po „Carless Whisper” można puszczać spokojnie. Dzieci będą grzeczne, wilki mówić ludzkim głosem, a rząd obniży podatki. Muszę koniecznie skasować ten numer zanim oszaleję. Folkowe plumkania od których krzywi mi się morda i zaczynam toczyć ślinę wracają w „The Time Of Your Life”. O ile „A Song For The People” był całkiem udany o tyle ten numer to jego kompletne przeciwieństwo. Nastrój nieco ratuje „Chronicle Of A Frozen Era” za sprawą swojej drugiej połowy bo utwór ma zdrowo ponad sześć minut. Pierwsza połowa nie jest jeszcze tak satysfakcjonująca jak druga, gdzie grupa wpadła w dziki szał pozwalając sobie zarówno na eksperymenty jak i growle. Na koniec Elvenking funduje nam klasyczne gitarkowe szaleństwo i fleciki. Instrumental ale czy potrzebny? Mam wątpliwości.

No i co zrobić z tą płytą? Z jednej strony kilka fajnych, melodyjnych i szybkich numerów gdzie nacisk położono na power, a folk dodaje rumieńców. Z drugiej, siadające tempo, cukierki, czekoladki i make love not war. Najwyraźniej Włochom z Elvenking tak w duszy gra ale mnie te utwory nie przekonują. „Era” raczej nie zmieni mojego nastawienia. Jak wpadną w pazury to pewnie posłucham, czasem tupnę kopytem ale do tańczącego kółka fanów nie wpadnę. Posiedzę sobie nadal okrakiem na barykadzie i przy kawałkach, które przypadną mi do gustu, pośpiewam i potupię radośnie, a przy pozostałych obetrę lukier i skoczę do baru po coś gorzkiego.

6,5/10

 

Elvenking – „Era”
Wrzesień 2012
Wytwórnia: AFM Records

Lista utworów:
1. „The Loser”
2. „I Am The Monster”
3. „Midnight Skies, Winter Sighs”
4. „A Song For The People”
5. „Animals”
6. „Through Wolf’s Eyes”
7. „Walking Dead”
8. „Forget-Me-Not”
9. „Poor Little Baroness”
10. „The Time Of Your Life”
11. „Chronicle Of A Frozen Era”
12. „Ophale”.

DeWu