Galneryus – „Phoenix Rising” – power metal z kosmosu!

galneryus

Rozhulali się nam w 2011 roku japońscy przedstawiciele sceny metalowej. Niemal co miesiąc dostajemy z Azji kolejną płytę, a teraz swoje nowe dzieło zatytułowane „Phoenix Rising” pokazał światu power metalowy Galneryus. Grupa powstała w 2001 roku i może pochwalić sie sporym dorobkiem płytowym. Wszystkim fanom speed, power metalu i klasycyzujących elementów ich muzyka jest zapewne dobrze znana, a jeśli nie to warto nadrobić zaniedbanie albowiem Galneryus to techniczna ekstraklasa gatunku. Taka tez jest ich najnowsza produkcja „Phoenix Rising”. Zabójcze tempa, galopady, techniczne popisy instrumentalistów i japońska perfekcja. Wystarczy posłuchać „Tear Off Your Chain” aby zostać znokautowanym gitarowymi i klawiszowymi popisami.

Zaczynają od krótkiego „The Rising” gdzie w dwie minuty pokazują kunszt instrumentalny oraz… growl, aby zaraz potem walnąć petardą jaką stanowi wspomniany juz „Tear Off Your Chain”. W ich muzyce roi się od klasycznych wstawek oraz podniosłych klimatów, jednak dzikie tempa i perfekcja potrafią zaciekawić. „Future Never Dies” mimo, że niewiele wolniejszy nadal pozostaje w tempie, które wiele grup jest w stanie wykończyć po jednym numerze. Ciekawy jestem jak dają radę grać dwugodzinny koncert. „Spirit Of Steel” to w dalszym ciągu szalejący perkusista, gitarowe ornamenty i klawiszowe pasaże, a jedynie do wokalisty musiałem chwile przywyknąć. Sposób japońskiego śpiewania, nawet w języku angielskim jest jednak dla europejczyka nieco odmienny, co nie znaczy, że zły. Dopiero przy „The Wind Blows”, które jest balladą podobną w duchu do balladowych poczynań Scorpions grupa zwalnia swoje szarże i daje sobie czas na oddech. „T.F.F.B.” to ponad siedem minut takiego wymiatania, że konkurencja może pozjadać kostki od gitar. Czego tu nie ma? Podniosłe, chóralne wstawki, barokowe sola gitary, klawiszowe wariacje i motoryczna praca sekcji rytmicznej. „No More Tears” to kolejna ballada w tym zestawie. Moim absolutnym numerem jeden na „Phoenix Rising” jest jednak utwór „Bash Out!”. Heavy metalowa uczta w starym stylu. Mocny jest również „The Time Has Come” gdzie może i mniej jest popisywania się lecz za sprawą ciekawych dodatków oraz charczących wstawek dostajemy istne pandemonium. Zamykają płytę instrumentalnym kawałkiem „The Phoenix”, który mimo, że wykonany perfekcyjnie mnie po prostu nudzi.

Jak nie spojrzeć na to wydawnictwo to wszyscy koledzy z Kraju Kwitnącej Wiśni mogą obgryzać palce ze złości bowiem Galneryus pokazał, że w power, speed metalu na tamtej półkuli nie ma sobie równych, a po tej stronie… po tej stronie gra się trochę inaczej i niespecjalnie jest co porównywać. Można oczywiście narzekać, że japońskie śpiewanie czasem wypada tak odmiennie, że techniczna sprawność przykrywa spontaniczność co jednak nie zmienia faktu iż „Phoenix Rising” warto poznać, a może nawet popaść w zachwyt? Bardzo dobra płyta z Azji.

8,5/10


Galneryus – „Phoenix Rising”
Październik 2011
Wytwórnia: VAP

Utwory:
1. The Rising
2. Tear Off Your Chain
3. Future Never Dies
4. Spirt Of Steel 
5. Scars
6. The Wind Blows 
7. T.F.F.B 
8. No More Tears 
9. Bash Out!
10. The Time Has Come 
11. The Phoenix

DeWu