Helloween – „Burning Sun” – zbliża się nowe

Helloween - band

Kiedy pojawiła się informacja, że Helloween szykuje nową płytę nie byłem w jakiś szczególny sposób poruszony. Wiadomo, różnie to w ostatnich latach z kreatywnością grupy było. Jednym się podobało to co wypuszczali, innym nie. Czasy pamiętnych „Keeper of the Seven Keys Part 1” czy „Walls Of Jericho” skończyły się w ubiegłym wieku, a liczne roszady w składzie i nie ukrywajmy, skoki formy, wyraźnie odbiły się na jakości w różnych momentach istnienia grupy. Wygląda jednak na to, że po płycie „7 Sinners”, też zresztą różnie odbieranej przez fanów, zespół wraca do power metalowego łojenia w stylu jaki po części sami kształtowali. Nadzieję dało mi singlowe wydawnictwo „Burning Sun” na którym znalazły się trzy nowe numery z szykowanej na styczeń 2013 płyty „Straight Out of Hell” oraz bonusowo, wykonanie koncertowe utworu „Where the Sinners”, pochodzące zresztą z naszego kraju.

Helloween to zespół na power metalowym poletku ważny i pewnie nawet niewiele zaryzykuję dodając, że dla niektórych kultowy. Singielek zaintrygował mnie z kilku powodów i stąd po raz pierwszy na tej stronie wrażenia z czegoś krótszego niż regularny album. Postaram się pisać krótko lecz mam nadzieję, że równie treściwie jak Helloween na „Burning Sun”. Pierwsze co mnie zaskoczyło i skusiło do tej płytki to okładka. Pustynia? Kaktusy? Palące słońce? Czyżby Helloween zaczęło flirtować ze stoner rockiem? Uspokoję zatrwożonych, że jednak nie ale… coś plemiennego w tych numerach pobrzmiewa. Mniej mi galopuje rycerstwa i powiewa chorągwi, a więcej rozpędzonych Indian na mustangach wymachujących toporkami i szyjących z łuków. Swoją drogą, jako ilustracja do kopania po tyłku amerykańskich kawalerzystów pod Little Big Horn nadaje się „Burning Sun” świetnie. Wygląda na to, że potomkowie germańskich pogromców Rzymian z Lasu Teutoburskiego postanowili zaczerpnąć powietrza z innych krain, no i uciec przed rzeszą innych germańskich naśladowców, którzy owszem, technikę mają ale przeważnie grają festiwalowo, kwadratowo i do metronomu. Właśnie na „Burning Sun” dopatrzyłem się czegoś nowego w aktualnym Helloween, jest więcej soczystości i szaleństwa niż u konkurencji. „Wanna Be God” to nic innego jak szamańskie obrzędy. Doskonały stadionowy wymiatacz, który pewnie z przyjemnością zaryczy każdy kto trafi na koncert zespołu. „Another Shot of Life” też daje sobie radę. Jest moc, melodie i lekki kłus. Refren obowiązkowo da się wyśpiewać z zespołem, a biorąc pod uwagę, że wiosną 2013 roku wpadną do nas na dwa koncerty razem z Gamma Ray… sami wiecie.

Muzycy zapowiadają, że „Straight Out of Hell” będzie rozwinięciem tego co zaczęli na „7 Sinners” ale z jeszcze większą mocą i tempami przy jakich nie da się usiedzieć. Krótko pisząc, obiecują, że nowa płyta wyrwie nam płuca i skopie tyłek. Poczekamy, zobaczymy ale po „Burning Sun” mogę śmiało się przyznać, że na nową muzykę od „Dyniogłowych” czekam. Panowie, udało się wam z singlem więc nie kombinujcie przypadkiem ze słodyczami. Pan Andreas Deris ma ryczeć i zdzierać gardło bez nadużywania kogucich pień, a panowie Weikath,  Gerstner, Grosskopf i Löble zaczarować dźwiękami i mocą swoich wzmacniaczy, czego im, sobie i wszystkim słuchaczom życzę. Oby nadzieja nie okazała się… matką z przysłowia. Sprawdzimy to już w styczniu i możecie być pewni, ze kilka słów tutaj na ten temat będzie.

8,5/10


Helloween – „Burning Sun”
Listopad 2012
Wytwórnia: Victor Entertainment

 

Lista utworów:
Burning Sun
Wanna Be God
Another Shot Of Life
Where The Sinners Go [live – Woodstock festival, August 5th, 2011, Poland]

DeWu