In Flames – „Sounds Of A Playground Fading” – melodie bez emocji.

In_Flames_fot -Robert Jaenecke

Szwedzkie In Flames nie może narzekać ani na brak fanów, ani na liczbę sprzedanych płyt. Działając od 1990 roku mają na swoim koncie wiele lepszych i gorszych dokonań, a przy tym są jednymi z prekursorów i mocno rozpoznawalnym przedstawicielem sceny melodic death metal.

Nie omijały ich roszady w składzie, a ostatni z oryginalnych członków In Flames, Jesper Strömblad powstawaniu tego wydawnictwa przyglądał się z oddali, pozostając na leczeniu. Wiadomo, że popularność, współpraca ze znaną wytwórnią oraz oczekiwania słuchaczy niejednokrotnie są w stanie doprowadzić do mobilizacji i stworzenia arcydzieła lub do frustracji i klapy. „Sounds Of A Playground Fading” jakimś cudem unika jednego i drugiego.

„Sounds Of A Playground Fading” rozpoczynają ciepłe melodie wygrywane na gitarze i dopiero po minucie robi się ostrzej. W refrenie mamy już przebojowe dźwięki i melodyjność, znak firmowy In Flames. „Deliver Us” to dużo miejsca na eksperymenty z przestrzenną elektroniką. Nie brak oczywiście ostrych gitar i mocnego śpiewu. Zwraca uwagę „The Puzzle”, zapewne przez  tempo jakie sobie narzucili. Słuchając „Fear Is The Weakness” czy „Where The Dead Ships Dwell” nie opuszcza mnie wrażenie, że grupa celuje numerami w popularne seriale dla młodzieży. Jest groove, jest rock, są riffy, a jednocześnie jest to tak bezpieczne i ładne. Ile misek budyniu można wcisnąć na raz? „The Attic” wyróżnia się szeptanym klimatem i balladowością, na szczęście chwilę potem obudzi nas z drzemki „Darker Times”. Ostro jest również w „Enter Tragedy”. „Jester’s Door” nie spodoba się raczej fanom metalu. Następujący po nim „A New Dawn” mocno przypomina inne utwory z płyty. Rockowe, metalowe zwrotki okraszone krzykiem i delikatniejsze refreny, w których często wysuwają się na pierwszy plan klawisze. Kończące płytę „Liberation” to już festiwalowy przebój. Koszmarny.

Przelatuje to najnowsze dokonanie In Flames bez większych emocji. Dla mnie ma za mało ciekawych elementów, wyróżniających się kompozycji, a nuży w większości przypadków powtarzalnością, powielaniem pomysłów na zwrotki i refreny oraz ogólną próbą dogodzenia wszystkim, co zwykle się nie udaje.
Jak można podejrzewać, cała płyta zrealizowana jest profesjonalnie. Gitary brzmią jak należy, klawisze operują w ciekawych przestrzeniach, a wokale mają tak zwaną, bezpieczną ostrość. Są dostatecznie brutalne by mogły podobać się młodym buntownikom, a przy tym na tyle przystępne aby nie odrzucać od głośników. Szkoda, że zamiast ciekawego, zadziornego i radosnego grania przy którym można się pokiwać, wychylić kufel albo dwa i pośpiewać, bo melodia to przecież nie grzech, wyszedł przeciętny „muzak”.

4/10


In Flames – „Sounds Of A Playground Fading”
Czerwiec 2011
Wytwórnia: Century Media Records

Utwory:
01. Sounds of a Playground Fading
02. Deliver Us
03. All for Me
04. The Puzzle
05. Fear is the Weakness
06. Where the Dead Ships Dwell
07. The Attic
08. Darker Times
09. Ropes
10. Enter Tragedy
11. Jester’s Door
12. A New Dawn
13. Liberation

DeWu