Iron Savior – „The Landing” – power metalowcy w kosmosie!

IronSavior

Pomyśleć tylko, że narzekałem na okładkę płyty ostatnio recenzowanej grupy Cage. Obrazek widniejący na froncie nowego albumu Iron Savior to dopiero jest „arcydzieło”. Tym razem nie epatują nas zombie, demony ani żadne inne rogate bractwo za to mamy kosmiczny widoczek oraz pana stojącego na futurystycznej maszynie. O ile widoczek sam w sobie ujdzie to owego kosmicznego jeźdźca mogli sobie naprawdę podarować. Z góry za to wiadomo jaką tematyką uraczy nas Iron Savior na płycie „The Landing”, będzie science fiction, które dominuje na wszystkich wydawnictwach zespołu.

Grupa powstała w 1996 roku w niemieckim Hamburgu, a „The Landing” to ich siódme studyjne dzieło. Przyznam się, że ich wcześniejsza twórczość jest mi raczej słabo znana bo albumy do szerszego odbiorcy masowo nie dotarły. Pewną popularnością zespół cieszy się z pewnością na niemieckim rynku bowiem jego członkami były takie osobistości jak Kai Hansen znany doskonale z Helloween i Gamma Ray oraz Thomen Stauch, bębniarz Blind Guardian. To jednak odległa przeszłość. Na czele Iron Savior stoi wokalista i gitarzysta Piet Sielck, który z towarzyszącymi mu muzykami, mimo zmian w składzie kontynuuje swoje opowieści science fiction.

Skoro pierwsze prezentacje mamy już za sobą, pora zająć się muzyką jaką dostarczają nam panowie z Iron Savior na „The Landing”. Zaczyna się od krótkiego, instrumentalnego „Descending”, który trwa minutę z drobnym hakiem i charakteryzuje się sporą podniosłością. „The Savior” to już tradycyjne power metalowe granie z riffującymi gitarami utrzymane w średnim tempie. Lubicie Judas Priest i Iron Maiden? Panowie z Iron Savior też lubią. Jest przyzwoicie i do przewidzenia. Lekko festiwalowy refren ratują rasowo zagrane zwrotki, a całości dopełnia klasyczny wokal. Nie charczy, nie wyje, po prostu śpiewa i niestety do mnie nie trafia. Poprawne to jest i owszem ale nie porywa. „Starlight” to już nieco bardziej dynamiczna galopada. Solidna niemiecka produkcja – może brzmieć zarówno jako zaleta jak i zarzut. Dla mnie to drugie. Lepiej jest przy „March of Doom”” z zastrzeżeniem, że miłośnicy doom metalu nie mają tu czego szukać. Iron Savior galopuje jak lubi i pewnie tylko ja się zastanawiam który to numer jest na płycie bo poprzedni wcale nie był dużo inny. „Heavy Metal Never Dies” to hymn do heavy metalu, który wypada niemal równie śmiesznie jak „Punks Not Dead”. Swoją drogą, kolejny kawałek od recenzowanego dopiero co Cage gdzie zespół przekonuje mnie do gatunku. Nie znoszę takich tekstów. Zespoły które inspirowały Iron Savior zrobiłyby to lepiej i dlatego Niemcy pozostaną o ligę lub dwie niżej. Muzycznie natomiast bardzo przypadł mi do gustu „Moment in Time”. Solidne power metalowe galopady z klawiszami w tle i fajną sekcją rytmiczną. Podobać się też może „R.U. Redy”, który jak dla mnie pobrzmiewa dokonaniami Motorhead mimo, że to nie ten ciężar gatunkowy. nawet pan Sielck stara się śpiewać nieco bardziej gardłowo. Speed metalowe tempa? Proszę bardzo, jest „Faster than All” gdzie biedny perkusista traci chyba na kilogramach wyrabiając momentami z nabijaniem zawrotnego rytmu. Dzwoneczki w refrenie mogli sobie jednak podarować. Po czymś takim musiało nastąpić zwolnienie i dostajemy balladowe, podniosłe „Before the Pain”. Mistrzami takich klimatów była kiedyś grupa Scorpions. Iron Savior robi to po swojemu i… przeskakuję do kolejnego utworu. „No Guts, No Glory” wraca na kosmiczne pustynie gdzie można pogalopować futurystycznymi rumakami w rodzaju tego z okładki. Szału nie ma ale i tak wolę ich w tej wersji niż w balladzie.

Podsumowując „The Landing” mogę tylko stwierdzić, że częstym gościem w odtwarzaczu ta płyta nie będzie. Techniczna sprawność i przyzwoita produkcja to za mało w dzisiejszych czasach aby przebić się ze swoją muzyką. Iron Savior pozostaną zapewne epigonami swoich idoli i jeśli tylko mają siłę, ochotę oraz stać ich na wydawanie sobie płyt to życzę jak najlepiej. Dla mnie zabrakło ciekawych kompozycji, charyzmy i czegokolwiek czym grupa mogłaby zwrócić na siebie dłużej uwagę. Solidne niemieckie rzemiosło.

4/10

Iron Savior – „The Landing”
Listopad 2011
Wytwórnia: Dockyard 1/AFM-Records

Utwory:
1. Descending  
2. The Savior  
3. Starlight
4. March of Doom
5. Heavy Metal Never Dies 
6. Moment in Time 
7. Hall of the Heroes 
8. R. U. Ready 
9. Faster than All
10. Before the Pain 
11. No Guts, No Glory 

DeWu