Pagan’s Mind – „Heavenly Ecstasy” – solidnie, progresywnie i z powerem.

Pagans_Mind_band

Klawisze, dużo klawiszy o zróżnicowanym brzmieniu. Chwilami irytują, a czasem zachwycają. Norwegowie z Pagan’s Mind to uznana marka na polu progresywnego metalu, a tymczasem na „Heavenly Ecstasy” melodyjnych zagrywek power metalowych wcale nie brakuje. Świetny dowód na to, że całe szufladkowanie muzyki można sobie w buty wsadzić. Gitary w rozpoczynającym „Eyes Of Fire” brzmią świetnie gdy tną riffami.

„Heavenly Ecstasy” to piąty studyjny album Norwegów. Wokalista grupy Nils K. Rue mówił w wywiadach, że porzucili sporo progresywnych patentów na rzecz melodyjności i spójności kompozycji. Melodyjnie jest faktycznie, jednak klawisze w „Intermission” kojarzą mi się momentami z dokonaniami new romantic, a refreny z pudel metalem. Solidne gitary nie są w stanie uratować numeru. O niebo lepiej wypada „Into The Aftemath”. Porywające granie, w którym nie brak zarówno ostrych momentów jak i melodyjnych przejść. Równie ciekawie wypadają indywidualne gitarowe popisy. „Walk Away In Silence” zwalnia, aby gdzieś tam przemycić nawiązania do twórczości Dokken czy nawet Queensryche. Zdecydowanie wolę ich w mocniejszych numerach. Chciałem to mam! „Revelation To The End” zaczyna się od industrialnych brzmień aby wkrótce przywalić nam solidnym gitarowym riffem. Chwilami robi się słodko za sprawą wokalu i progresywnych popisów co kontrapunktują mocnymi uderzeniami i zniekształconym głosem. W sumie ciekawie i na plus te eksperymenty można zapisać. „Follow Your Way” wprowadza sporo przestrzeni klawiszowymi dźwiękami i jeszcze mocniejsze gitary. Pozwolono wreszcie gitarzystom podkręcić wzmacniacze. Wielbicielem wokalnego talentu Nilsa K. jednak nie zostanę. Nie moja tonacja. Jest niewątpliwie bardzo dobrym wokalistą jednak jego forma ekspresji mnie nie trafia.
Podoba mi się bardzo „The Master’s Voice”, zarówno za eksperymenty, jak i ogień który zaczyna krążyć za sprawą tego numeru. Śpiew również nabiera drapieżności. Tutaj Pagan’s Mind trafili celnie. „Never Walk Alone” jest ulotny za sprawą swojej nijakości, a w pamięci niewiele zostaje. Jeżeli ktoś czekał na balladę to dostanie ją dopiero na zakończenie płyty. Krótkie „When Angels Unite” jest bardzo ładnym numerem. Bez eksperymentowania, bez udziwnień, za to z klawiszowym podkładem i naturalnym śpiewem. W rozszerzonej edycji płyty dodano jeszcze dwa utwory dla wszystkich tych, którzy pragną więcej Pagan’s Mind.

Mimo całego mojego marudzenia ostatnie dokonanie Pagan’s Mind oceniam wysoko. Nie jest to z pewnością płyta do jednego przesłuchania, a raczej do wielokrotnego odkrywania przeróżnych brzmieniowych smaczków, a tych nie brakuje. Realizacja również nie pozostawia nic do życzenia. Widać tak chcieli zabrzmieć na „Heavenly Ecstasy”, a moje próby podkręcania im wzmacniaczy i wymiana niektórych brzmień klawiszy to wybitnie indywidualne zapatrywania. Podsumowując. Za pomocą „Heavenly Ecstasy”, Pagan’s Mind wspina się na kolejny szczebel drabiny, a wspięli się już wcześniejszymi płytami bardzo wysoko. Jeżeli ktoś kibicował im od początku zapewne będzie zadowolony. Nowi słuchacze również nie powinni się rozczarować.

8/10

 
Pagan’s Mind – „Heavenly Ecstasy”
Maj 2011
Wytwórnia: SPV/Steamhammer Records


Utwory:
 1. Contact
 2. Eyes Of Fire
 3. Intermission
 4. Into The Aftermath
 5. Walk Away In Silence
 6. Revelation To The End
 7. Follow Your Way
 8. Live Your Life Like A Dream
 9. The Master’s Voice
10. Never Walk Alone
11. When Angels Unite

DeWu