Pharaoh – „Ten Years” – porcja klasycznego metalu

Pharaoh_band

Przyznaję, że o twórczości amerykańskiej grupy Pharaoh było mi do tej pory niewiele wiadomo, jednak po przesłuchaniu wydanej właśnie EP’ki „Ten Years” będę musiał to zmienić. Wszyscy fani tradycyjnych, klasycznie metalowych brzmień spod znaku Iron Maiden, Saxon czy też nowszych w rodzaju Iced Earth powinni się grupą zainteresować.

Ostatnie płytowe dokonanie pod tytułem „Be Gone” pochodzi z 2008 roku i najwyższa pora wypuścić coś nowego. „Ten Years” jak podejrzewam powinno przypomnieć fanom o istnieniu grupy i przygotować grunt pod nowe, pełnowymiarowe wydawnictwo. Wśród zaprezentowanych na „Ten Years” sześciu utworów, cztery pochodzą jeszcze z czasów tworzenia „Be Gone”, a dwa to covery i to nie byle kogo, bowiem na warsztat panwie wzięli „White Light” New Model Army oraz „Tormentor” grupy Slayer.

Rozpoczynają od „Ten Years”, które z miejsca spodoba się fanom heavy metalu. Jest bardzo klasycznie, a zarazem solidnie i z fajnym refrenem. Tim Aymar ma głos idealnie pasujący do takiego grania. Jest odpowiednio drapieżny, a wyciąganie wysokich tonów również uchodzi mu bezkarnie i nie spowoduje złośliwych uśmieszków. „When We Fly” to kolejna galopada. Można oczywiście wrzucać grupę do worka z power metalem jednak uważam, że będzie to dla nich odrobinę krzywdzące bowiem wykraczają poza standardowe ramy galopad i więcej czerpią z Iron Maiden i Judas Priest niż dokonań kolegów od rycerstwa i smoków. Potwierdza to również „Nothing I Can Say”. Jedynie „Reflection And The Inevitable Future” nie przypadł mi zupełni do gustu. Zabrakło w nim pomysłu ale kto wie, może podobać się innym. Jak wypadły covery? „White Light” postpunkowego New Model Army zachowało swoją przebojowość i pewną charakterystyczną, nieco folkową naleciałość. Nawet wokalnie jest tutaj delikatniej. Fani Slayera albo przyjmą „Tormentor” w wersji Pharaoh takim jaki jest, albo całkowicie skrytykują zespół. „Tormentor” zyskał najwięcej power metalowego galopowania i sporo melodyjności.

Sześć utworów to w dzisiejszych czasach niewiele, lecz to co prezentuje w nich Pharaoh pozwala z ciekawością oczekiwać, że wkrótce grupa wypuści całkiem nowy materiał. Podoba mi się ich sposób połączenia starego z nowym, a do tego obecna tam powerowa nuta. Jeżeli zadbają o dobry repertuar i różnorodność będzie bardzo dobrze bo takie solidne granie zawsze znajdzie swoich słuchaczy. Całkiem udana jest ta EP’ka.

7,5/10

Pharaoh – „Ten Years”
lipiec 2011
Wytwórnia: brak
Lista utworów:
1. Ten Years
2. When We Fly
3. White Light
4. Nothing I Can Say
5. Reflection and the Inevitable Future
6. Tormentor

Trudno w sieci o wizualne atrakcje związane z Pharaoh więc numer z poprzedniej płyty, który jednak dobrze oddaje ich dokonania.