ReinXeed – „1912” – galopujący power i Titanic.

ReinXeed_band

Szwedzki ReinXeed zaskakuje ostatnio swoją aktywnością, a już temat przewodni ich czwartej płyty, która jest poniekąd koncept albumem może zadziwić. Nie ma rycerzy ani bóstw pogańskich, a co jest? – jak spytał pewien klient w sklepie za czasów PRL. Jest Titanic. Wcale nie żartuję. Tematem przewodnim jest katastrofa, którą nam tak ślicznie swojego czasu sfilmował niejaki James Cameron, specjalista od zamiany klasycznego Obcego w rzeźnię z udziałem marines. Pewnie nie odkryję góry lodowej i wpadnę na mieliznę pisząc, że i płyta „1912” ma się do Titanica muzycznie jak samo zderzenie ale nic poza tym. Granie Szwedów bardziej przypomina pędzących po lodzie jeziora Ładoga rycerzy Zakonu Kawalerów Mieczowych, niż rejs ekskluzywnym liniowcem. Do tego bywa odpowiednio podniośle, a wokalista hołduje manierze wyciągania wysokich wokali. Na początek, mimo umiejętności nie ujęli mnie swoim dziełem.

To taki galop gdzie pędzimy ale nie wiemy dokąd, a perkusista czasami potrafi zadziwić nawet karabin maszynowy. Produkcja studyjna również nie błyszczy, chwilami nawet słychać, że reżyser dźwięku potrafił się zagubić w iście przesadzonym tempie zespołu, przez co nagle siada brzmienie gitar albo wokale idą w dół. Momentami jest przaśnie oraz zalatuje wyłącznie popisami, a nie pomysłem na utwór. Fani prędkości świetlnych mogą się jednak nowym ReinXeed zainteresować.

W „1912” pobrzmiewają mi odległe echa Queen lecz Tommy Johansson wokalnymi popisami zupełnie do mnie nie przemawia. „The Final Hour” brzmi jakoś podejrzanie podobnie i to za te podobieństwa pomiędzy utworami będę ganić panów muzyków. „Terror Has Begun” to galopady w zawrotnym tempie i symfoniczne wstawki, którymi ReinXeed okrasza swoje kompozycje, a „Spirit Lives On” kontynuuje zabawę z tempem dodając ciekawszą melodykę. Nawet gdy Szwedzi momentami zwalniają to jedynie na minutę, gdy raczą nas podniosłymi dźwiękami aby potem znów popędzić i popisywać się solówkami. Power metalowej ballady na „1912” brak, nawet jeżeli coś klimatycznie próbują to po chwili znów mamy powtarzalny galop.

Lubię szybkie granie i nie potrzeba mi również nadmiernego komplikowania kompozycji lecz w przypadku ReinXeed brakło przy nagrywaniu „1912” duszy. Mam wrażenie, że wszystkie numery zagrane zostały na jedno kopyto i nie był to koń z charakterem. Po kilku przesłuchaniach nie utkwił mi w pamięci żaden utwór. Podejrzewam, że nie taki był zamysł muzyków. Power metalowa historia Titanica także wydaje mi się strzałem w stopę, bo próba oddania potężnego statku, katastrofy i tragedii w tych szarżujących utworach raczej się nie sprawdziła.

4/10


ReinXeed – „1912”
Czerwiec 2011
Wytwórnia: Rivel Records

Utwory:
01. 1912
02. The Final Hour 
03. Terror Has Begun 
04. Spirit Lives On
05. Through The Fire
06. The Fall Of Man
07. The Voyage
08. We Must Go Faster
09. Challenge The Storm
10. Reach For The Sky 
11. Farewell  
12. Lost At Sea 

DeWu