Sonata Arctica – „Pariah’s Child” – fińskie wilki power metalu

Sonata_Arctica

Dwa lata kazali Finowie czekać na swoje nowe kompozycje. Przez ten czas w wywiadach informowali, że „Pariah’s Child” będzie powrotem do power metalowych początków. Do tej pory każda ich płyta zdobywała w rodzimej Finlandii status złotej, a i reszta świata zdołała zespół zauważyć. Pierwsze na co zwykle zwracam uwagę to okładka. Na „Pariah’s Child” powraca stare logo zespołu i wilk. Nieco komiksowa ilustracja całkiem udanie wpisuje się w muzyczną zawartość płyty.

„Pariah’s Child” ukazało się w pierwszej połowie roku 2014  za sprawą wytwórni Nuclear Blast, która wydaje płyty zespołu od 2004 roku. Co zatem oferują muzycy na nowym wydawnictwie? „Pariah’s Child” to dziesięć kompozycji, które faktycznie, zgodnie z zapowiedziami chwilami nawiązuja do początków power metalowej przeszłości ale panowie nie zapominają jednak czego się przez te wszystkie lata nauczyli. Weźmy taki „Half A Marathon Man”. Słychać pewne charakterystyczne purplowe zagrywki, a brzmienie organów Hammonda przywołuje nieśmiertelnego ducha hard rocka. Takich gwałtownych zmian klimatu i pewnego stylistycznego rozstrzelenia jest na „Pariah’s Child” jeszcze kilka. Muszę przyznać, ze nieco mnie to rozczarowało bo w pojedynku power metalowa galopada, a hard rock wygrywa ten drugi. Co z tego, że w utworze „Running Lights” z kopyta jadą na dwie stopy, strzelają podniosłym refrenem i kataują mnie klawiszowymi słodkościami kiedy po godzinie zupełnie go nie pamiętam. Skoro mowa o numerach zapamiętywalnych to warto wspomnieć „What Did You Do In The War Dad”. Jest klimat, rozmach, odrobina aktorstwa w wokalnej interpretacji jaką popisuje się Tony Kakko, a i przyprawy pod nazwą power metal wcale nie zabrakło.

Jak zabrać się oceny płyty, która miejscami rzeczywiście może się podobać ale chwilami niestety razi power metalową sztampą, koszmarnymi, plastikowymi klawiszami no i co najgorsze brakiem zapadających w pamięć kompozycji. Do tego wszystkiego Sonata Arctica serwuje balladę „Love”, która jest banalnym, muzycznym koszmarkiem godnym co najwyżej festiwalu w Sopocie lub San Remo. „Pariah’s Child” nie jest więc do końca powrotem do power metalowych galopad z czasów ubiegłego wieku ale tworem który ma zadowolić zarówno starych fanów jak i tych nowszych. Wydaje mi się, że zespół stoi w rozkroku i oby tylko na nastepnej płycie nie wykonał szpagatu.

6,5/10

 

sonata_arctica-pariahs_child

Sonata Arctica – „Pariah’s Child”

1. The Wolves Die Young
2. Running Lights
3. Take One Breath
4. Cloud Factory
5. Blood
6. What Did You Do In The War, Dad?
7. Half A Marathon Man
8. X Marks The Spot
9. Love
10. Larger Than Life

 

Sonata Arctica – „Pariah’s Child”
Marzec 2014
Wytwórnia: Nuclear Blast