Stratovarius – „Nemesis” – fińska siła power metalu

Stratovarius_band

Stratovarius to fińska grupa power metalowa, która od lat w miarę systematycznie raczy swoich fanów kolejnymi wydawnictwami. Skończyli właśnie pracę nad czternastym albumem zatytułowanym „Nemesis” i wszyscy mogą sami zweryfikować wypowiedzi na temat tej płyty jakie pojawiły się w wywiadach. Oczywiście „Nemesis” to płyta wypieszczona, gitary błyszczą i sieką niczym spadające sople podczas odwilży, klawiszowe pasaże, orkiestracje i chóry są obecne ale nie pchają się na pierwszy plan, a sekcja rytmiczna pompuje jak należy. Oczywiście wszystko to podlane jest solidną dawką melodii, jeszcze większą dawką melodii i jeszcze… no, odrobiną melodii. Nawet słowem nie wspomniałem o Opolu czy innym San Remo albowiem Finom udało się na tyle trafnie dobrać nuty, że jakoś specjalnie mnie ta melodyjność nie razi. Zainteresowanych zapraszam do dalszej części wrażeń ze spotkania z „Nemesis”.

Na promujący „Nemesis” singiel trafił drugi numer z płyty, zatytułowany „Unbrekable” i był to wybór trafny. Podejrzewam, że zagraniczne stacje radiowe, które nadają muzykę gitarową będą systematycznie grać słuchaczom ten kawałek, a raczyć się jest czym. Melodia, melodia i jeszcze raz melodia rządzi ale są i riffowe gitary, tempo nie jest zabójcze, a od łzawej ballady numer jest odległy jak pierścienie Saturna od Ziemi. Płytę otwiera solidny wymiatacz zatytułowany „Abadon” i od razu wiadomo, że cztery miesiące spędzone w studio nie poszły na marne. Klarowny i mocny sound, chóry w tle oraz napędzający numer riff z melodyjnym refrenem to dobra robota. Odrobinę jedynie razi mocno podładowany elektroniką solowy popis. Stratovarius nie daje słuchaczom odpocząć serwując nam dźwięki „Stand My Ground”. Jak na ten zespół jest ostro, łagodzą dopiero podniosłym refrenem. Czadu dają również w „Halycon Days”. Pełno gitarowych szarż, potężny chór a wszystko podbite elektroniką i studyjnymi sztuczkami. Jeszcze większe tempo Finowie narzucają przy „Out Of The Fog”. Będą wymiatać tym numerem na koncertach bo mam nadzieję, że wejdzie na setlistę. Symfoniczne momenty „Castles In The Air” to prawdziwa moc, trudno się czegoś czepiać. Skrzywię się może odrobiną na „żabi” klawisz pojawiający się w utworze „Dragons”, która to jednak kompozycja w dalszej części wypada całkiem udanie. Za obowiązkową balladę robi na „Nemesis” numer „If The Story Is Over”. Ratują go delikatnie wplecione folkowe nuty i charakterystyczna dla twórczości Stratovarius potęga brzmienia, zwłaszcza w drugiej części.

W podsumowaniu mogę śmiało napisać, że Stratovarius odwalił na swojej czternastej płycie kawał dobrej roboty spędzając wiele godzin w studio i dopieszczając kompozycje aby miały zarówno moc jak i melodyjny szlif. Ciekawe jest również to, że dzisiejsze wcielenie Stratovarius to grupa muzyków z których żaden nie był wśród jej założycieli. Najdłuższy staż ma wokalista Timo Kotipelto. Pomimo tego, że w 2008 roku zespół opuścił Timo Tolkki, niekwestionowany wieloletni lider to jednak Stratovarius przetrwał i kontynuuje działalność z dobrym skutkiem. „Nemesis” z pewnością sprzeda się równie dobrze jak poprzednie albumy, a pozycja zespołu w rodzinnej Finlandii jak i Japonii pozostanie niezagrożona. Stratovarius zebrał na płycie „Nemesis” udane kompozycje, opracował je solidnie w studiu nagrań i pomimo, że żadnej muzycznej rewolucji nie oferuje to utwory są bardzo dobrą porcją metalu w którym symfoniczność i power przenikają się bezboleśnie, a całości wspartej doskonałym rzemiosłem słucha się przyjemnie i bezboleśnie.

8,5/10

 

Stratovarius – „Nemesis”
Luty 2013
Wydawca: Ear Music

Lista utworów:
Abandon
Unbreakable
Stand My Ground
Halcyon Days
Fantasy
Out Of The Fog
Castles In The Air
Dragons
One Must Fall
If The Story Is Over
Nemesis

 

DeWu