Tag Archives: power metal

Helloween – „Straight Out of Hell” – power metalowa petarda!

helloween_band

Kiedy pod koniec zeszłego roku cieszyły mnie dźwięki z małej płytki zapowiadającej „Straight Out of Hell”, w tle była również obawa czy weteranom power metalowej sceny starczy sił i pomysłów na materiał długogrający. Czy wrzucą dwa, trzy killery, a resztę uzupełnią zapychaczami i staną w kolejce po czeki z wypłatą? Nic z tych rzeczy! Już na powitanie otrzymujemy klasyczną dla stylu zespołu okładkę z „dyniogłowymi”, może odrobinkę zbyt sterylną i komputerową ale i tak nie mają się czego wstydzić, a kiedy płytka trafi do odtwarzacza i pojawią się pierwsze dźwięki „Nabataea” już wiadomo, że Niemcy mają poziom do którego konkurencja nadal może spokojnie dążyć przez następne lata, a to Helloween rozdaje karty.

Wojownicy z tarczą – czyli krótko o roku 2012 na power-metal.pl

podsumowanie 2012 power metal

Wszyscy już chyba podsumowali muzyczne dokonania płytowe z roku 2012, a ja jak zwykle spóźniony. Nie ma jednak tego złego, bo przesiadując godzinami w pracy miałem sporo czasu aby sobie poukładać wrażenia i przemyśleć ten wpis. Wybór jakiego dokonałem poniżej to zupełnie prywatna opinia, z którą nikt nie ma obowiązku się zgadzać. Jako podstawa dokonanego poniżej wyboru posłużyło mi proste kryterium. Jakie wydawnictwa wydane w ubiegłym roku, a recenzowane na power-metal.pl zdołały do dnia dzisiejszego powrócić do odtwarzacza czyli, krótko pisząc, czy od nowego roku słuchałem którejkolwiek z tych płyt. Jak słuchałem to znaczy, że coś w nich nadal mi się podoba i dobrze, a być może zweryfikowałem o kimś opinię? Jeżeli jesteście ciekawi to zapraszam dalej.

Helloween – „Burning Sun” – zbliża się nowe

Helloween - band

Kiedy pojawiła się informacja, że Helloween szykuje nową płytę nie byłem w jakiś szczególny sposób poruszony. Wiadomo, różnie to w ostatnich latach z kreatywnością grupy było. Jednym się podobało to co wypuszczali, innym nie. Czasy pamiętnych „Keeper of the Seven Keys Part 1” czy „Walls Of Jericho” skończyły się w ubiegłym wieku, a liczne roszady w składzie i nie ukrywajmy, skoki formy, wyraźnie odbiły się na jakości w różnych momentach istnienia grupy. Wygląda jednak na to, że po płycie „7 Sinners”, też zresztą różnie odbieranej przez fanów, zespół wraca do power metalowego łojenia w stylu jaki po części sami kształtowali. Nadzieję dało mi singlowe wydawnictwo „Burning Sun” na którym znalazły się trzy nowe numery z szykowanej na styczeń 2013 płyty „Straight Out of Hell” oraz bonusowo, wykonanie koncertowe utworu „Where the Sinners”, pochodzące zresztą z naszego kraju.

Elvenking – „Era” – włoski power, folk metal

Elvenking

Włosi z grupy Elvenking, która wydała właśnie swój siódmy studyjny album pod tytułem „Era”, od lat plądrują folkowe i power metalowe poletko. Nigdy jakoś specjalnie nie udało im się mnie do siebie przekonać ale faktem jest, że zwolenników mają pewnie równie wielu co przeciwników. Do współpracy przy najnowszej płycie zaprosili rzeszę gości, a z materiałem udali się do Helsinek gdzie przy pomocy Nino Laurenne (pracował z Elvenking przy ich „The Winter Wake” (2006 r.) i „The Scythe” (2007 r.) nagrali „Erę”. Lista zaproszonego towarzystwa prezentuje się imponująco. Z Elvenking na płycie „Era” zagrali: Jon Oliva (Savatage), Alessandro Conti (Rhapsody), Maurizio Cardullo (Folkstone),Teemu Mantysaari (Wintersun), Marco Sandron (Eden’s Curse) i Giordana Gisamano (Insanity Fair). Jak wypadła ta współpraca? Przyznam, że nadal nie wiem jak bardzo jestem na tak, a jak bardzo na nie.

Tacere – „At World’s End” – power symfoniczne kserokopie

Tacere

Skąd może pochodzić kolejny zespół, który w swojej twórczości łączy power metal, gothic i symfoniczno-progresywne elementy? Dla ułatwienia spoglądamy na Skandynawię. Myślę, że połowa czytelników wskaże Finlandię i będzie to wskazanie trafne. Nie wiem jakim powietrzem oddychają tamtejsi mieszkańcy ale najwyraźniej zainteresowanie tymi gatunkami dostaje się z racji urodzenia. Wystarczy spojrzeć ile zespołów z tego kraju zrobiło całkiem sporą światową karierę i jak silna jest liga tych, które depczą im po piętach. Z grupą Tacere nie miałem wcześniej okazji się zapoznać i „At World’s End” to nasze pierwsze „nauszne” spotkanie. Czy udało im się przekonać mnie do swojej twórczości? O tym w części dalszej.

Dawn of Destiny – „Praying to the World” – pułapki profesjonalizmu.

Dawn of Destiny

Zespół Dawn of Destiny został powołany do życia w 2005 roku w niemieckim Bochum, a „Praying to the World” jest ich czwartą płytową wypowiedzią. Grupa śmiało czerpie z takich gatunków jak metal gotycki czy symfoniczny ale potrafi też grzmotnąć ostrzej. Nad  całością unosi się jednak power metalowa, niemiecka precyzja i momentami niestety za duże naładowanie „festyniarskimi” melodyjkami wyśpiewanymi słodko przez Jeanette Scherff, która stanowisko za mikrofonem objęła w 2010 roku. „Praying to the World” to długa płyta i zastanawiam się czy wyszło to zespołowi na dobre ale zacznijmy najlepiej od początku.