Tag Archives: recenzja płyty

Freedom Call – „Land Of The Crimson Dawn” – kilogramy lukru na zbroi

Freedom Call - promo

Pamiętacie scenę z filmu Aleksandra Forda „Krzyżacy”, w której oddział zakonny podróżuje sobie poprzez lasy podśpiewując chóralnie „tandaradei”? Słuchając „Land Of The Crimson Dawn” niemieckiego Freedom Call mam nieodparte wrażenie, że zespół musiał to oglądać. Stężenie rycerskości, stukot kopyt, furkoczące chorągwie i zbiorowe śpiewy to istota tego wydawnictwa.

Blind Guardian – „Memories Of A Time To Come” – składanka klasyków power metalu

Blind Guardian

Każdemu trafiają się lepsze i gorsze okresy w życiu, a wystarczy dołożyć stres, długotrwały brak słońca i powracające okresy zniechęcenia aby zrobiło się dramatycznie. Nawet wydobycie z siebie jednego słowa boli. Pamiętam jednak, że już grecki filozof Pitagoras polecał muzykę jako środek uzdrawiający chociaż zapewne nie miał na myśli grupy Blind Guardian. Lepsi ode mnie pisali o muzyce w formie terapii więc nic nowego w tej dziedzinie nie wymyślę, a jeszcze lepsi zapewne będą pisać. Dokładam wobec tego własną cegiełkę do tej budowli z nadzieją, że przełamię złe czary. Wypadło na Blind Guardian i ich ostatnie wydawnictwo „Memories Of A Time To Come”.

Conquest – „IV” – power metalowcy z Ukrainy.

Conquest

Ukraińska grupa Conquest powstała w 1996 roku, początkowo jako jednoosobowe przedsięwzięcie. Dosyć szybko dołączyli kolejni muzycy i ruszyli z koncertami. Przyznam, że album zatytułowany „IV” (czwarty w dyskografii) jest moim pierwszym kontaktem z tym zespołem więc porównań do poprzednich płyt siłą rzeczy nie będzie. Co ma do zaoferowania piątka panów z Ukrainy? Solidny power metal w bardzo klasycznym wydaniu, gdzie aż skrzy się od naleciałości niemieckich gigantów z Helloween na czele. Odwiedzimy też rejony ograne wcześniej przez Judas Priest, Iron Maiden, Def Leppard i Saxon. Na wstępie jeszcze małe ostrzeżenie. Łatwo o pomyłkę przy wyszukiwaniu grupy Conquest, nazwa jest całkiem popularna, że wspomnę tylko dwa zespoły, amerykański i fiński, oba metalowe.

Cage – „Supremacy of Steel” – lubicie klasykę heavy metalu?

Cage_band

Amerykanie z grupy Cage tak zapatrzyli się w klasyczne dokonania sceny metalowej, ze szczególnym uwzględnieniem Judas Priest i Iron Maiden, że nawet na swoim szóstym albumie już tytułem dają do zrozumienia, że stylistycznej wolty nie będzie. Dodajmy do tego okładkę, która może zostać wzorcem kiczu i mamy kompletny obraz. Z drugiej strony, nie jest aż tak źle bowiem takie granie ma u nas grono wiernych fanów, którzy z przyjemnością posłuchają czegoś „nowego” byle tylko było w klimacie dawnych idoli.

Galneryus – „Phoenix Rising” – power metal z kosmosu!

galneryus

Rozhulali się nam w 2011 roku japońscy przedstawiciele sceny metalowej. Niemal co miesiąc dostajemy z Azji kolejną płytę, a teraz swoje nowe dzieło zatytułowane „Phoenix Rising” pokazał światu power metalowy Galneryus. Grupa powstała w 2001 roku i może pochwalić sie sporym dorobkiem płytowym. Wszystkim fanom speed, power metalu i klasycyzujących elementów ich muzyka jest zapewne dobrze znana, a jeśli nie to warto nadrobić zaniedbanie albowiem Galneryus to techniczna ekstraklasa gatunku. Taka tez jest ich najnowsza produkcja „Phoenix Rising”. Zabójcze tempa, galopady, techniczne popisy instrumentalistów i japońska perfekcja. Wystarczy posłuchać „Tear Off Your Chain” aby zostać znokautowanym gitarowymi i klawiszowymi popisami.

Svartsot – „Maledictus Eris” – folk metal i wikingowie

Svartsot-band

Svartsot to grupa, która posiada już pewne rynkowe doświadczenie ale mimo dwóch wcześniejszych albumów można zaryzykować stwierdzenie, że „Maledictus Eris” to ich ponowny debiut bo zmian w składzie było wiele. Jako potomkowie wojowniczych Dunów, serwują swoim słuchaczom metal w klimacie wikingów i doprawiony folkiem. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami treść nowego krążka stanowi opowieść o dżumie, która nawiedziła Danię w XIV wieku.