Turisas – „Stand Up And Fight” – folk metal w wersji kinowej.

the-turisas

Czy ja już gdzieś kiedyś nie wspominałem, że sport narodowy młodych Finów to gra w kapeli folk metalowej? Podejrzewam, że wspominałem. Tak jest również w przypadku Turisas. Nazwa grupy pochodzi od fińskiego boga wojny Iku-Turso, zwanego również Turisas i w tym przypadku ich propozycja muzyczna, która łączy folk metal z power metalem i symfonicznymi wstawkami nie dziwi mnie wcale.

Wydana w tym roku płyta „Stand Up and Fight” jest trzecim studyjnym dokonaniem grupy, która na scenie prezentuje się równie barwnie jak muzyka, którą uprawia. Malowane twarze, stroje z epoki i pełne zaangażowanie podczas występów na żywo niektórzy będą mogli zobaczyć sami całkiem niedługo bowiem grupa jesienią wystąpi w naszym kraju na festiwalu Heidenfest, w towarzystwie Finntroll, Alestorm, Trollfest, Skalmold i Arkony. A jak w moim odbiorze wypadło „Stand Up And Fight”?

Zaczyna się od „The March Of The Varangian Guard” i brzmi to równie podniośle jak sam tytuł. Pełno tu symfonicznych brzmień, które po pierwszym chóralnym refrenie zastępują gitary. Melodyjne chóralne zaśpiewy, marszowe rytmy i liczne zmiany tempa. Pełny „power”. Grupa bardzo lubi operować klimatami filmowymi i słychać to na każdym kroku. Momentami tworzą niemal ścieżki dźwiękowe do swoich kompozycji aby chwilę potem połaskotać nas ostrymi riffami. Dużo też w tym graniu powagi, która może momentami wywoływać lekki uśmieszek. Mam nadzieję, że z takim samym uśmiechem podchodzi do siebie sama grupa. Mamy też na „Stand Up And Fight” utwór zatytułowany „Hunting Pirates”. Kilka pirackich recenzji już na power-metal się pojawiło, a tutaj kolejny przedstawiciel tego nurtu i do tego całkiem udany. Walenie kuflem w stół wskazane, a i nikt się nie obrazi za tupanie drewnianą nogą oraz skrobanie hakiem po plecach. Brakowało komuś fanfar? Są w „Venetoi! – Prasinoi!” i całe mnóstwo power metalowych wycieczek. Tym kawałkiem mnie jednak nie przekonali. Dużo lepszy jest zagrany z pazurem „The Great Escape”, a folkowe nuty dodają mu swoistego uroku. Symfoniczny i melancholijny „Fear The Fear” nabiera powoli mocy aby uradować słuchających galopującym basem i bogatą aranżacją. „End Of An Empire” czaruje zmiennością nastrojów, festiwalowym pianinem, orkiestracją i mocnymi, pędzącymi fragmentami pełnymi chórów. Na koniec dostajemy wyciszenie w postaci „The Bosphorous Freezes Over”, w którym jednak Turisas i tak upakowali pełno podniosłości i filmowego klimatu rodem z hoolywodzkich filmów. Przed oczami mam niemal dzielnych wikingów na długich łodziach odpływających w stronę zachodzącego słońca.

Jedyne co mi się na tym wydawnictwie odrobinę nie podoba, to wiadra patosu. Momentami się wręcz przelewa. Brzmienie płyty jest na wysokim poziomie, warsztat muzyków dobry, a kompozycje ciekawe. Większa odrobina szaleństwa i luzu mogła dodać spokojnie plusik do oceny całości. Turisas gra od 1997 roku i zdołał zebrać liczne doświadczenia supportując między innymi Cradle Of Filith oraz występując na wielu scenach. Wszystko to słychać w ich twórczości, a do sięgnięcia po największe laury pozostało im już tylko kilka kroków.

8/10


Turisas – „Stand Up And Fight”
Luty 2011
Wydawca:  Century Media Records

Zaskakujący jest teledysk promujący „Stand Up And Fight”, w którym zamiast oczekiwanych wikingów dostajemy klimaty postapokaliptyczne. Zobaczcie zresztą sami.

Utwory:
1.”The March Of The Varangian Guard”
2.”Take The Day!”
3.”Hunting Pirates”
4.”Venetoi! – Prasinoi!”
5.”Stand Up And Fight”
6.”The Great Escape”
7.”Fear The Fear”
8.”End Of An Empire”
9.”The Bosphorus Freezes Over”

DeWu