Vicious Rumors – „Razorback Killers” – pasja do heavy metalu.

Vicious Rumors_band

Vicious Rumors to amerykański zespół, który działa od 1979 roku mieszając heavy i power metal. Jakoś nigdy nie zdobyli u nas wielkiej popularności lecz kilka ich płyt było na bardzo wysokim poziomie, a i kilka grup inspirowali. Sami również ulegali i ulegają inspiracjom co słychać na najnowszym wydawnictwie „Razorback Killers”.

Liderem grupy od początku pozostaje założyciel Geoff Thorpe, a lista muzyków, którzy przewinęli się przez skład Vicious Rumors jest równie duża jak przeciętna szkolna klasa. Na „Razorback Killers” zespół prezentuje nowego wokalistę, którym jest Brian Allen. Pamiętający wcześniejsze wcielenia Vicious Rumors mogą mieć pewien kłopot z jego akceptacją gdy tylko wspomnimy jak dobrze na tym miejscu radził sobie głos poprzedni, czyli James Riviera. Czasy się zmieniają, a Vicious Rumors tym bardziej, wobec czego nie ma co rozpamiętywać tylko pora przyjrzeć się najnowszemu wydawnictwu.

Już rozpoczynający płytę „Murderball” daje wyraźny sygnał, że duch Judas Priest wiecznie żywy. Grupa łoi stylowo, riff nośny, a refreny melodyjne. Brian Allen robi bardzo przyzwoite wrażenie. Gdzie trzeba zawyje, zaśpiewa czysto lub stylowo zacharczy. Może to jeszcze nie mistrzostwo ale ma czas na okrzepnięcie i nabranie charyzmatyczności. Na brak solówek też nie będziecie narzekać. Prawdziwa galopadę dostaniemy w następnym numerze. „Razorback Blade” pędzi na złamanie karku i raczej powinno się go unikać podczas prowadzenia pojazdów mechanicznych. Jak dla mnie w miksie za bardzo wycofali gitary ale za to sekcja rytmiczna i wokalny słowotok wypadają całkiem intrygująco. W „Black” mocno zwalniają i gniotą ciężarem. Są również fajne chóralne zaśpiewy, a Allen zdziera bardzo stylowo gardło. „Bloodstained Sunday” to wolno narastająca atmosfera, która eksploduje emocjonującymi wrzaskami. Mocny numer mimo, że raczej trudny do zanucenia, a chwilę po nim podniosły, utrzymany również w średnim tempie „Pearl Of Wisdom”, którego tylko refren niezbyt przypadł mi do gustu. Całkiem psuje mroczny klimat pozostałych fragmentów. Niestety w festiwalowym klimacie grupa posunęła się dalej podczas odgrywania „All I Want Is You”. Mogli sobie ten kawałek darować. Po rozum do głowy poszli natomiast w „Axe To Grind”, który szybko zaciera wcześniejsze wspomnienie. Ekspresowe sola, karabinowy wokal, tnące gitary i skandowany refren. I o to chodzi. „Let The Garden Burn” dostaje stadionowy groove i podejrzewam, że podczas koncertów będzie sprawdzał się znakomicie. „Right Of Devastation” galopuje niesione plumkającym basem. Tempo znów wzrasta, a wokalista po raz kolejny zyskuje plusa. Słychać, że się rozgrzał. Kończący i mający ponad siedem minut „Deal With The Devil” kontynuuje dobrą passę. Może faktycznie zrobili deal z diabłem bo nie podchodziłem do tego wydawnictwa ze zbyt wielkim entuzjazmem, a zostałem całkiem przyjemnie zaskoczony.

Vicious Rumors na „Razorback Killers” nie dokonał żadnego przełomu, nie przeskoczył tez moim zdaniem świetnego „Warball” z 2006 roku lecz nagrali bardzo przyzwoity metalowy album, na którym pobrzmiewają echa zarówno klasycznego heavy jak i power, trash czy death. Jest moc, pasja i pomijając „All I Want Is You”, całkiem udane kompozycje. Wygląda na to, że wśród współczesnego metalowego światka ten zespół nadal wypada na wysokim poziomie, którego pewnie wielu może pozazdrościć. Mimo roszad w składzie i okresowych przerw w nagrywaniu Geoff Thorpe ma swoją wizję, którą z powodzeniem realizuje.

7/10


Vicious Rumors – „Razorback Killers”
Marzec 2011
Wytwórnia: SPV Records

Utwory:
01 – Murderball
02 – Black
03 – Razorback Blade
04 – Blood Stained Sunday
05 – Pearl Of Wisdom
06 – All I Want Is You
07 – Axe To Grind
08 – Let The Garden Burn
09 – Rite Of Devastation
10 – Deal With The Devil

DeWu